poniedziałek, 21 listopada 2016

Come back?? - W trochę innej odsłonie. MOTYWACJA!!!

Witajcie.




Bardzo długo zastanawiałam się tak naprawdę czy powrócić tutaj na ten blog. Stwierdziłam, że jeszcze raz spróbuję tutaj coś publikować, lecz tym razem w trochę innej odsłonie. To co dzisiaj będę chciała przekazać to nie jest nic związane z jakimiś durnymi zdjęciami kosmetyków czy innymi rzeczami, tylko będę chciała przekazać, że jak się chce do czegoś dojść to trzeba o to walczyć.





Uff, a więc zaczynajmy. Chcę dzisiaj opisać Wam moją długą, ale jednocześnie krótką przygodę związaną ze zmianą trybu życia, złych nawyków. Konkretnie chodzi tutaj o odchudzanie.





Wszystko zaczęło się na początku tego roku, a dokładnie w marcu, kiedy to po raz kolejny trafiałam na zdjęcia osób, czy to na Instagramie czy Facebook'u, które przeszły radykalne metamorfozy, które potrafiły zrzucić nawet po 30kg, żeby tylko dojść do upragnionego celu, marzenia. Patrząc na zdjęcia tych osób i jednocześnie spoglądając na siebie powiedziałam sobie, że jeżeli inni dali radę to ja też sobie poradzę. Wtedy miałam już dość swojego wyglądu. Nie czułam się dobrze ze sobą ani fizycznie, a tym bardziej psychicznie. Zawsze powtarzałam, że od poniedziałku czy od następnego dnia biorę się za siebie. Jednak jak to zazwyczaj wychodziło kończyło się na chęciach.
Wtedy jednak tak jakby coś we mnie pękło i wiedziałam, że muszę coś zrobić ze sobą, ze swoim ciałem. I tak znalazłam firmę : NaturHouse. Bez żadnych namysłów, zapisałam się na pierwszą wizytę. Powiedziałam sobie : Ok, dasz radę i spełnisz swoje marzenia. I tak właśnie się wszystko zaczęło.



Na samym początku mojej przygody ważyłam 89kg, a moje BMI było na granicy II stopnia otyłości.
Brak słów...
Sama, ze łzami w oczach zadawałam sobie pytanie, jak mogłam się aż tak zaniedbać. Już wtedy jeszcze bardziej się utwierdziłam w tym, że muszę się zmienić. No i zaczęłam, zmieniłam całą swoją dietę, cały dotychczasowy tryb życia. Jak to bywa początki zawsze są trudne. W moim przypadku też było ciężko przestawić się na całkiem nowe rzeczy. Lecz z każdym dniem przekonywałam się jeszcze bardziej do zmian. Gdzieś miesiąc po rozpoczęciu diety natknęłam się przez przypadek na profil Deynn oraz Daniela Majewskiego na Instagramie. Przyznaję z ręką na sercu, że na samym początku poznawania ich poprzez social media, tylko przyglądałam się jak trenują. Nie myślałam wtedy, że tak zmienią moje nastawienie do ćwiczeń. Mieli w sobie coś takiego co wręcz zmusiło mnie do tego, abym zaczęła ćwiczyć. No i tak się stało. Nie musiałam zapisywać się na siłownie, kupować karnetu, bo sama zaczęłam ćwiczyć w zaciszu domowym, gdzie wcześniej pewnie bym tego nie zrobiła. Zaczynałam od jazdy na rowerku stacjonarnym. Na samym początku była masakra. Męczarnią było dla mnie przejechanie 45 minut na takim rowerku. Lecz nie poddawałam się i z dnia na dzień zauważałam, że wychodzi mi to coraz lepiej. Z biegiem czasu zaczęłam wyszukiwać jakiś programów treningowych na YouTube. I tak zaczęły się kolejne ćwiczenia, ćwiczenia na brzuch, na pupę, ćwiczenia z hantlami itd.




I tak jest aż do dnia dzisiejszego. Pomimo tego, że aktualnie jestem na studiach, w innym mieście, 300 km od domu nie przestaję walczyć o lepszą JA. Nic mi nie stanie na przeszkodzie, aby spełniać swój upragniony cel.




Od marca udało mi się zrzucić już 20.3 kg. A walka dalej trwa. Jeszcze na początku tego roku bym nigdy nie przypuszczała, że tak może zmienić się moje życie poprzez zarezerwowanie jednej wizyty. Jednak nie poddaję się, bo już sama się przekonałam, że jeżeli naprawdę czegoś bardzo chcemy to jesteśmy w stanie to wywalczyć.

A poniżej kilka zdjęć na dowód tego co napisałam.








Zdjęcia poniżej przedstawiają mnie jeszcze na początku tego roku ...











A te zostały zrobione w przeciągu ostatnich paru dni :













--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


















Jak widać do ideału jeszcze mi daleko, lecz staram się jak mogę. Mam nadzieję, że chociaż parę osób po przeczytaniu tego uwierzy w siebie i w swoje możliwości, bo skoro ja sobie poradziłam, to każdy jest w stanie osiągnąć swój wymarzony cel.


piątek, 27 maja 2016

My new hair.

No to witam, znowu :)



Po bardzo długim czasie powracam tutaj na nowo. Może tym razem uda mi się zachować tą systematyczność w dodawaniu postów. Ostatni czas był baaardzo zakręcony, ale na szczęście już wszystko minęło, maturki przeszły, więc można odpoczywać. :)



Dzisiaj mam dla was post związany ze zmianami jakie zaszły w moim życiu, a dokładnie na mojej głowie. Odważyłam się i ścięłam moje włosy, które od tak dawna zapuszczałam. Ale jak to bywa z kobietami "Kobieta zmienną jest", więc nic nie może wiecznie trwać.


Przed:







Po:








Zdecydowałam się ściąć włosy, gdyż były już naprawdę zniszczone. Żadne odżywki już nie pomagały. Ostatni czas "dobił" je jeszcze bardziej. Częste prostowanie czy kręcenie ich dały im koniec życia. Teraz po ścięciu nabrały objętości, stały się o wiele ładniejsze, mocniejsze. 

Nie byłabym sobą, gdybym skończyła tylko na ścięciu :D Tak więc zmieniłam także ich kolor. Przy czubku głowy przyciemniłam je, a końce stały się blondem. Może w przyszłości całe będą blondem ??? Zobaczymy :)







Mam nadzieję, że spodoba się wam ten post. W następnym pokażę jak dbam o włosy oraz czego używam do ich modelowania. 


Buźka :)

wtorek, 22 marca 2016

12. New cosmetics :)




Heej :)

 wracam do was z postem na temat nowych kosmetyków, które nabyłam w ostatnim czasie. Może nie są z "wyższych" półek, ale uważam, że też są dobre. :)










A więc tak:



- pierwszy nowy produkt, który zakupiłam to Paleta cieni z WIBO - LOVELY NUDE MAKE UP KIT. Jak do tej pory zdają test śpiewająco. Chociaż mało kiedy lubiłam malować się cieniami, tak po tym zakupie przekonałam się do tej formy makijażu.


- kolejnym produktem, który zwrócił moją uwagę to kolejna paletka cieni, tym razem z BELL - DOUBLE SPARK EYESHADOW. Z tego zestawu najczęściej używam jasnego odcienia, który idealnie powiększa oczy, gdy jestem naprawdę zmęczona.


- kolejną rzeczą jest korektor z ASTOR- odcień: 001 IVORY. Jest to jednocześnie i korektor i primer. Idealnie maskuję wszystkie niedoskonałości powstające na mojej twarzy. Już dawno nie byłam tak zadowolona z danego korektora.


- także nową rzeczą jest kredka do korygowania kształtu brwi z WIBO - BROWS CONCEALER.
Szczerze mówiąc nigdy nie używałam kredek tego typu, ale muszę przyznać, że jest wspaniała. Może jest to kredka jedna z najtańszych, ale naprawdę dobra.


- i ostatnią rzeczą z kosmetyków, które ostatnio kupiłam to tusz do rzęs ASTOR - LASH BEAUTIFIER VOLUME MASCARA WITH ARGAN OIL odcień 800 BLACK. Jest to już troszkę droższy tusz, ale jest naprawdę dobry. Dodatkowy jego efekt jest taki, że posiada w sobie olejek arganowy, który idealny do rzęs.












Dodatkowo w ostatnim czasie zaopatrzyłam się w zestaw pędzli marki MIOMARE. Znalazłam je kiedyś na przecenie w Lidlu i stwierdziłam, że za tak niską cenę opłaca się je kupić. Nie wróżyłam, że będą jakieś wyśmienite. Jednak muszę stwierdzić, że nie są najgorsze. Są miękkie w dotyku, idealnie się nimi upiększa twarz. Ten produkt naprawdę mnie zaskoczył.







Mam nadzieję, że spodobał się wam ten post i zapraszam do obejrzenia poprzednich. :P
 Pozdrawiam :)